27 czerwca
A tymczasem Australia ma nowego premiera. Jest nim Julia Gillard, pierwsza kobieta-premier w historii Australii. Julia Gillard jest konkretna, przywódcza i ma męża fryzjera, który ją czesze. Ludziom się bardzo podoba. Wszędzie tylko Julia i Julia. Julia i Julia. Ustępujący premier, Kevin Rudd, od jakiegoś czasu tracił populaarność. W końcu ustąpił, bo przegrał w konkursie na lidera Partii Pracy. Kevin Rudd był mało wyrazisty i - jak mówią ludzie - nie wykorzystał swojej szansy. Znaczy nie zrobił dużo. Australijczycy lubią ludzi przedsiębiorczych, pełnych zapału, ludzi czynu. A my, jakich my lubimy?
23 czerwca
A w Australii wygrał Jarek. 46% do 43%.
21 czerwca
W górach było zimno i padało. A w mikroskopijnym Halls Gap, w którym się zatrzymaliśmy, prawie w ogóle nie było ludzi. Za to, jakby w ramach rekompensaty, na łąkach w Halls Gap pasły się setki kangurów. Niewielkie stadko leżało też na trawniku przy naszym motelu. Kangury bardzo dobrze dostosowały się do życia w cywilizacji. Zanim przeskoczyły przez ulicę, rozglądały się najpierw w lewo i w prawo, i dopiero wtedy skakały dalej.
Deszczowa pogoda spowodowała, że w góry poszliśmy tylko raz i na krótko. Bylismy zresztą przeziębieni. Resztę urlopu spędziliśmy w pustym Halls Gap i pobliskim, trochę bardziej zaludnionym miasteczku Ararat. Małe miasteczka z małymi kawiarniami, jednym lokalnym muzeum, jednym supermarketem i znającymi się dobrze ludźmi, są do siebie podobne.
Martuni podobały się góry. Głównie dlatego, że nosiliśmy ją w nosidełku. Nosidełko jest ulubionym miejscem przebywania Martuni. Chcielibyśmy nauczyć ją równie dużej sympatii do wózka, ale na razie wózek najwyraźniej nie jest trendy.
Aha, na wybory się zarejestrowaliśmy, ale ponieważ wakacje w Grampianach nas trochę zmęczyły, nie poszliśmy w końcu głosować. Mam nadzieję, że nie będziemy mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.
13 czerwca
Parę statystyk dla Rodziców, koleżanek z dziećmi i innych zainteresowanych.
Martunia je 5-6 razy dziennie. śpi od 21-ej do 8 rano. Bez przerw. To znaczy nie wiemy na pewno, ale najprawdopodobniej tak. Wieczorem nie chce zasypiać, długo płacze i chce być przytulana bez końca (jakiec rady?). Im później w ciągu dnia, tym więcej do nas mówi. Późnym popołudniem strumień słów jest nieprzerwany. Wyraźnie woła do nas "hej!"'. W czwartek była całkowicie zauroczona koleżanką Virginią i patrzyła na nią przez bite dwanaście minut. Virginia należy do siedmioosobowej Grupy Mam (Mums' Group), mieszkających w okolicy. Spotkania Mam są aranżowane przez lokalne centrum zdrowia dziecka. Po kilku formalnych spotkaniach zaczęłycmy z nasza grupa nieformalnie spotykać się na kawie. Kelner w kawiarni przy Obserwatorium jest osobą tak uśmiechniętą i tak życzliwą wobec dzieci, że trudno sobie wyobrazić człowieka bardziej pogodnego.
No więc Martunia patrzyła w czwartek na koleżankę Virginię przez dwanaście minut. Fakt, że Virginia dużo mówi i ma długie blond włosy, co pomaga jej być zajmującym obiektem obserwacji, niemniej jednak byłam pod wrażeniem tego dziecięcego skupienia.
Kolejne spotkanie z Grupą Mam za dwa tygodnie, bo za tydzień jedziemy w góry.
8 czerwca
Wczoraj się przestraszyłam. Bo napisałam mejla i już z ufnością wciskałam niebieskie 'Wyślij', gdy Gmail nagle zaoponował: "Hej koleżanko, widzę, że piszesz "w załączeniu", a tymczasem w twojej wiadomości nie ma żadnego załącznika. Mam wysyłać czy nie?" - albo coś w tym rodzaju. Rzeczywiście, nie załączałam; wysyłałam komuś linka do Youtube'a, a "w załączeniu" napisałam jako skrót myślowy.
Więc zastanawiamy się teraz, kiedy Gmail będzie mówił: "Hej kolego, napisałeś w mejlu 'kochanie', a tymczasem widzę, że adresatem nie jest Twoja żona. Wysyłać, czy nie?"
Myślę, że już niedługo.
4 czerwca
Piękne, ciemnoniebieskie. Rowery z białym napisem Melbourne stoją w grzecznych rządkach, w centralnych punktach miasta. Tak, miasto ufundowało mieszkańcom rowery. Można je wypożyczyć: dwa i pół dolara za dzień. Albo hurtem - pięćdziesiąt za rok. Kask trzeba mieć swój, ale jeśli się nie ma swojego, to rowery stoją blisko sklepów, w których można kupić kask. Na razie punktów wypożyczania jest dziesięć.
A zatem - jeżeli w środku dnia masz spotkanie w drugim końcu city, wsiadasz na rower niebieski i jedziesz. Pewnie dlatego rowerom na Fed Square przyglądała się wczoraj z zainteresowaniem grupka panów w garniturach. Dotykali kół, sprawdzali siodełka, czytali instrukcje. Opcja rowerów ciekawa będzie też dla studentów; jeden z punktów rowerowych znajduje się na uniwersytecie.
Na całym świecie jest około 140 miast, w których można jeździć publicznymi rowerami. Melbourne dołączyło w maju tego roku. Ze stojaków na Fed Square kilka rowerów pojechało już wczoraj w pierwszą podróż. Ciekawi jesteśmy rozwoju programu.